← Back to articles

21 July 2026 · Artur Kiwa

Kościół, który mam za plecami

Kilkanaście metrów od mojego łóżka od lat stoi niewielki Agios Athanasios — z piekłem podpisanym jak na drogowskazie, grzesznikami kąsanymi przez węże i Ossią Marią, od której swoją nazwę dostał wąwóz Samaria.

Mesa Voukolies, Agios Athanasios, Widok na absydę.
Artur Kiwa. 2026. Widok na mocno zniszczoną absydę. Widać ledwie zarys Pantokratora w kopule.. (Προσωπικό αρχείο)

Wynajmuję dom w Mesa Voukolies od kilku lat. Śpię, jem, przeklinam upał – a jakieś kilkanaście metrów dalej, za ścianą, stoi sobie kościółek św. Atanazego i najwyraźniej czeka, aż ktoś w końcu zapuka do drzwi. Człowiek szuka bizantyjskich fresków po całej Krecie, przekopuje archiwa, jeździ w miejsca, do których nie prowadzi żadna droga – a tu proszę, obiekt siedzi cicho tuż obok sypialni.

Zaczynamy od tego, co najbardziej rzuca się w oczy: scena piekielna na ścianie zachodniej. I tu ciekawostka, którą wyłapała dopiero Angeliki Lymberopoulou w swojej dwutomowej monografii o piekle w sztuce bizantyjskiej: górna scena – ta z procesją grzeszników zmierzających w stronę Smoka Otchłani – jest tu podpisana wprost jako "Η ΚΌΛΑϹΙϹ", czyli po prostu "kara" albo "piekło". I to podobno jedyny taki przypadek na całej Krecie. Reszta kościołów każe się domyślać, ten jeden stawia napis nad drzwiami piekła, jakby ktoś bał się, że turysta się pomyli.

Scena piekła z kościoła Agios Athanasios, Mesa Voukolies.
Artur Kiwa. 2026. Bardzo czytelna scena piekła z kościoła Agios Athanasios. (Προσωπικό αρχείο)

Niżej, w dwóch rejestrach, węże robią swoją flegmatyczną robotę – każdy grzech ma przypisanego węża i miejsce ukąszenia, jak w jakimś średniowiecznym katalogu kar skrojonych na miarę. W drugim rejestrze rozpoznać można nierządnicę (węże gryzą tam, gdzie zgrzeszyła), bluźniercę (wąż w usta), plotkarkę (węże w uszy) i kobietę, która nie karmiła piersią własnych dzieci (węże, oczywiście, w piersi). W trzecim rejestrze, niżej, w płomieniach: karczmarz obwieszony beczułką i dzbanami, oszukujący młynarz podwieszony za rękę i nogę z kamieniem młyńskim na szyi, bogacz (z niego zostało tylko ramię i kawałek głowy) oraz rolnik, który przesuwał miedzę – ten ostatni rozpoznawalny po rączce pługa sterczącej nad głową.

To zresztą ciekawe, jak różnie czytali tę samą, mocno zniszczoną ścianę różni badacze. Lassithiotakis, piszący dekady wcześniej, zanotował krótko: bogacz, nierządnica, bluźnierca, oszust na wadze, przestępca. Lymberopoulou, patrząc na to samo miejsce z bliska i z całym aparatem współczesnej ikonografii, widzi inny zestaw person: plotkarkę i karmicielkę zamiast oszusta na wadze, młynarza i rolnika przy miedzy zamiast przestępcy ogólnie. Fresk jest na tyle zniszczony, że nawet eksperci kłócą się o to, kogo dokładnie diabli wzięli.

Potem – widok na absydę. Chrystus błogosławiący rozłożonymi ramionami w konsze, poniżej rząd biskupów celebrujących liturgię. Na łuku triumfalnym, tam gdzie dziś jest tylko wyszczerbiony tynk, miała być Gościnność Abrahama – i faktycznie, dwie piękne głowy, które zauważył Lassithiotakis, to jej resztki. Po bokach absydy – Zwiastowanie, a w dolnym rejestrze święty Euplus, patron akurat niezbyt oczywisty jak na wiejski kościółek.

I wreszcie fresk, dla którego naprawdę warto było się tu wprowadzić: na ścianie południowej sanktuarium – św. Zosimas udzielający komunii Marii Egipcjance. Lokalnie, znana jest jako Ossia Maria – i to od niej właśnie wziął nazwę wąwóz Samaria. Więc jeśli ktoś schodził tym słynnym szlakiem i zastanawiał się skąd ta nazwa – proszę bardzo, ma odpowiedź, wymalowaną na ścianie kilka kilometrów od wejścia do wąwozu, tyle że nikt tam nie zagląda.

Święty Zosimas i Maria Egipcjanka. Fresk z kościoła Agios Athanasios w Mesa Voukolies.
Artur Kiwa. 2026. Święty Zosimas udziela komunii Marii Egipcjance.. (Προσωπικό αρχείο)

Akurat ten fresk jest dość nietypowy, jak na kreteńskie kościoły. W odwiedzonych prawie dwustu obiektach nie spotkałem takiej sceny. Oczywiście, to żaden dowód, jedynie przesłanka, ale w sumie dość znacząca.

A ja tymczasem mam dziś odczuwalną 40 stopni i zastanawiam się, czy grzesznicy na fresku też się pocili, zanim ktoś ich wrzucił do piekła. W końcu ich piekło i tak jest ogniste – może przynajmniej mieli klimatyzację w postaci wiecznego przeciągu z rozwalonego dachu.

Małe postscriptum, czyli wyjaśnienie skąd Ossia Maria, zamiast Marii Egipcjanki.

Ὅσιος (Hosios) / żeńska forma Ὁσία (Hosia) to jeden z kilku tytułów honoryfikatywnych w prawosławnej klasyfikacji świętych, obok takich jak Ἅγιος (Hagios – ogólne "święty"), Μάρτυς (Martys – męczennik), Ἱερομάρτυς (hieromęczennik – duchowny-męczennik), czy Ἰσαπόστολος (równy apostołom).

Ὅσιος/Ὁσία oznacza dosłownie coś w rodzaju "święty poprzez ascezę" albo "przepełniony świętością życia monastycznego" — łacińskie tłumaczenie to zwykle venerabilis albo sanctus per abstinentiam. Tytuł ten zarezerwowany jest dla świętych, którzy osiągnęli świętość przez życie monastyczne, pustelnicze, ascetyczne — a nie przez męczeństwo. To rozróżnienie jest w Kościele wschodnim dość ostre: męczennik uświęca się przez śmierć za wiarę, Hosios/Hosia uświęca się przez życie — post, modlitwę, wyrzeczenie, walkę z demonami na pustyni. Maria Egipcjanka pasuje do tego modelu podręcznikowo: żadnego męczeństwa, tylko dekady życia na pustyni w skrajnej ascezie po nawróceniu z życia rozpustnego. Stąd Ὁσία Μαρία — "Hosia Maria", świątobliwa przez ascezę, w przeciwieństwie do np. jakiejś świętej dziewicy-męczennicy, która byłaby Ἁγία Παρθενομάρτυς.

Bibliografia

  1. Angeliki Lymberopoulou, Rembrandt Duits. Hell in the Byzantine World: A History of Art and Religion in Venetian Crete and the Eastern Mediterranean
  2. Κ. Ε. ΛΑΣΣΙΘΙΩΤΑΚΗ. ΤΟΠΟΓΡΑΦΙΚΟΣ ΚΑΤΑΛΟΓΟΣ ΤΩΝ ΤΟΙΧΟΓΡΑΦΗΜΕΝΩΝ ΕΚΚΛΗΣΙΩΝ ΤΗΣ ΚΡΗΤΗΣ. 1961